Byliśmy razem wiele trudnych dni.
Bywało między nami różnie.
Czasem denerwowałem się, że milczysz, czasem ja milczałem.
Ale to nie ważne.
Wiele się nauczyłem dzięki Tobie. Zabiorę te doświadczenia i wspomnienia ze sobą.
Spójrzmy prawdzie w oczy.
To już koniec.
Przenoszę się.
Żegnaj.
----------------------------------------
Blog zostaje przeniesiony pod adres:
http://malymeskiswiat.wordpress.com/
Dotychczasowa nazwa:
podwochstronach.pl
Będzie kierować już pod nowy adres bloga.
środa, 29 października 2014
wtorek, 28 października 2014
Nie mam na kogo głosować.
Tekst ten jest wyrazem moich przemyśleń i refleksji na
otaczający mnie świat. Mogę być w błędzie w pewnych tematach i rozumiem, że
każdy może mieć inne zdanie. Wiem, że tematy tu poruszone często zahaczają o
szczebel krajowy a nie regionalny, ale mam to gdzieś, bo to mnie boli. Szanuję
twoją odmienną opinię drogi czytelniku i liczę, że ty uszanujesz moją.
Idą wybory. Jak świnie w wyścigu do koryta rzuciła się setka
kandydatów. Wszyscy tacy sami. Wszyscy pieprzą te same farmazony. Wszyscy chcą
dorobić się stanowiska. Wszyscy chcą robić nic.
![]() |
| Źródło: http://europamiasto.pl/sites/default/files/styles/colourbox_1100/public/swinie_bieg_do_koryta_wybory_zgorzelec.jpg?itok=F-ZFBY0l |
Poszukuję kandydata, który rozumie istotę gospodarki. Który
ma w dupie związki partnerskie, spadające samoloty na wyrastających brzozach,
który na pytanie o finanse nie odpowiada – a słyszała Pani, że arcybiskup
jakiśtam dzisiaj powiedział cośtam?
Szukam kandydata, który chce zmienić przepisy, żeby państwo
czy miasto było dla obywatela a nie na odwrót. Który rozumie, że biznes musi
przynosić zysk.
Szukam i szukam. I nie ma. W jakim patologicznym kraju żyję,
że kiedy przeglądając kandydatów na prezydenta czy radnego to nie widzę nawet
ich programów? Znajduję tylko informacje jaką szkołę skończył, albo ile lat w
sejmie siedział. A co mnie to obchodzi? Szkołę dzisiaj każdy ma.
Kopalnie.
Kopalnie nie rentowne zamknąć. Albo zmniejszyć koszta
utrzymania, żeby zaczęły na siebie zarabiać. Dlaczego dopłacamy komuś za to, że
istnieje?
Górnicy… Chcieliście dodatków, podwyżek, ulg, wcześniejszych
emerytur. Dostaliście.
Teraz kopalnie bankrutują, może koszt utrzymania jest
zbyt wysoki?
Może gdybyście raz w roku nie schodzili pod ziemię i jak dzieci
obrażone na cały świat nie mówili „nie kurwa, nie wyjdziemy chyba, że
dostaniemy więcej” to kopalnie by nie plajtowały?
Ja nie wiem, ja pytam. W normalnych warunkach, biznes który nie przynosi
zysków albo się reformuje albo zamyka.
A kopalnie żrą i Jadzia kopci, że tak
zarzucę cytatem z „Bogowie”.
Patologie.
Patologie się leczy. LECZY a nie dopłaca. Państwo od małego
mówi Ci, że jak będziesz się pieprzył jak królik to będzie Cię utrzymywać.
Codziennie idąc do pracy mijam setki oczu wlepionych w szyby z niedopitymi
flaszkami po wódce. Za co oni żyją? Za dzieci, które sobie narobili.
Mam kolegę. Kolega studiuje i pobiera dodatek socjalny (zwał
jak zwał). I tu zaczynają się jaja. Otóż Państwo, zamiast wspierać kolegę, żeby
się dorobił, na nogach postawił, wybił… to Państwo mówi mu: jak pójdziesz do
pracy i zarobisz 500zł to ci te 500zł zabierzemy z socjala. To po co ma iść do
pracy? Jeśli wie, że w takim wymiarze godzin, który nie koliduje z jego
studiami może zarobić max 1000 zł, a socjalu ma 800, które mu Państwo zabierze, to tak naprawdę pracuje
za 200zł. To żart jakiś jest?
Czy Państwo nie powinno mu powiedzieć „słuchaj,
uczysz się, rodzice biedni – masz tu x na utrzymanie. Ale jak jesteś ogarnięty
to pójdziesz do pracy i będziesz miał więcej”.
Efekt jest taki, że patologia się mnoży, bo jej dobrze. A ci
którzy chcą mieć więcej ciężko na tą patologie zapierdalają. A Jadzia kopci.
Kultura.
Kultury ci u nas brak. Bo kultura w Polsce na skraju
bankructwa jest. Nie ma pieniędzy? Ok. Pytanie gdzie są? Dlaczego zamiast
wspierać kulturę, instytuty naukowe, badania, Państwo wspiera patologie,
kopalnie, martwe rynki pracy? A Jadzia kopci.
Nie mam na kogo głosować. I źle mi z tym.
sobota, 29 marca 2014
Upośledzenie.
Jestem furiatem. Po Tatusiu. Chyba nawet o tym wcześniej pisałem. Tak już
po prostu mam.
Najgorsze jest to, że zanim wpadnę w furię to już czasami jest za późno, bo
napad furii poprzedza coś co najprościej jest ująć słowami „a wyrzucę na Ciebie
wszystkie rzeczy które mi przyjdą do głowy, nawet jeśli tak nie uważam”. I
cholera, przyznaję - pod tym względem jestem absolutnie upośledzony.
Po Mamusi z kolei mam "przeżywanie" czyli, że jak coś schrzanię,
coś komuś nagadam czy też wygarnę - to potem przeżywam, że to powiedziałem - bo
w zasadzie to nie chciałem tego powiedzieć, nawet tak nie uważam. I myślę sobie
potem przez tydzień albo i dłużej, że na pewno ta osoba cierpi, że jej smutno i
po co ja to mówiłem, skoro wcale tak nie myślę.
Jestem więc kombinacją zabójczo-auto-destrukcyjną.
A najciężej to powiedzieć potem „przepraszam”.
Przepraszam.
poniedziałek, 10 marca 2014
Pan Zdzisio.
Pan Zdzisio jest żulem. Sam siebie określa pewnie mianem „biednego
bezdomnego” – ale dla mnie jest żulem i żebrakiem do tego.
Wiecie dlaczego?
Bo z jednej strony są bezdomni i bezrobotni. A z drugiej
strony są żule i żebracy. Różnica jest taka, że Ci pierwsi starają się coś
zrobić ze swoim życiem, wyleczyć się z alkoholizmu, w który często wpadają, znaleźć
pracę. A ci drudzy, to pasożyty. To ludzie, którym nie chce się iść do pracy.
To ludzie, na których całe społeczeństwo zap$*%#ala tylko dlatego, że im się nie
chce. Tacy ludzie żebrają po ulicach, czasem kradną, śpią po mostach i wiecznie
piją.
Zapytałem kiedyś człowieka, który zaczepił mnie słowami „złotóweczkę
może mi pan pożyczyć?” kiedy ostatnio był w urzędzie pracy, kiedy poszedł do
pośredniaka. Powiedział, że był – po zasiłek. A do pracy? Do pracy to on się nie
nadaje. Nie nadaje znaczy nie chce mu się. Ale dostaje od Państwa co miesięczne
bezrobotne.
To nie do końca jest tak, że nie ma pracy. Pracy jest
niewiele jeśli ma się duże wymagania, czy też należałoby powiedzieć normalne.
Ale jeśli masz opcje iść żebrać, to jest praca, jest alternatywa. Owszem, za
śmieszne pieniądze, ale czy nie lepiej zarobić mało niż żebrać?
Dlaczego z mojej pensji Państwo utrzymuje całe stadko
darmozjadów? Począwszy od bezrobotnych, którym się nie chce, a skończywszy na patologii,
która sobie zrobiła 5 dzieci, chociaż ich nie stać.
Codziennie jak wychodzę do pracy to widzę tą całą patolę w
oknach, siedzą z tymi nosami w szybie, a dzieci – brudne i zaniedbane bawią się
ziemią na dworze. Patologia rodzi patologię, bo państwo promuje patologię.
Wiecie czemu matka piątki dzieci nie musi chodzić do pracy? Bo za 5 dzieci
Państwo jej płaci za utrzymanie, za mieszkanie socjalne, za dzieci w
przedszkolu. Państwo – czyli my.
I to mnie wkurza – cały miesiąc ciężko zap&$$#@^am, i
codziennie muszę patrzeć na te zapite mordy, które chleją tak naprawdę za moje
podatki.
I tak - jestem wściekły.
piątek, 21 lutego 2014
Przysięga.
Przysięgasz uroczyście, że będziesz mi służył do końca swych dni, karmił najlepszym jedzeniem, wyprowadzał minimum trzy razy dziennie.
Przysięgasz, że kiedy się zmęczę na spacerku będę mógł usiąść obok Ciebie na ławce. Bywam zmęczony życiem więc kiedy będę się nudził - będziesz mnie zabawiał, a kiedy dniem – usypiał do snu. Kiedy będzie mi zimno będziesz mnie tulił i pozwolisz mi spać pod kołderką, żeby było ciepło.
W długie zimowe dni będziesz rozpalał w kominku, żebym mógł wygodnie się przed nim rozłożyć i oczywiście nie będziesz mi przeszkadzał w moim leżakowaniu. Ponad to, nie będziesz żywił pretensji do mnie za wieczne nic nie robienie. W zamian – będę istniał.
A teraz nie marudź i podpisz tutaj.
środa, 12 lutego 2014
List, którego nikt nie przeczyta.
List otwarty do:
Kancelarii Premiera RP – Pana Donalda Tusk
Prezesa Partii Prawo i Sprawiedliwość – Pana Jarosława
Kaczyński
Prezesa Partii Twój Ruch – Pana Janusza Palikot
Prezesa Partii Polskie Stronnictwo Ludowe – Pana Janusza
Piechocińskiego
Do wiadomości:
Biuro Prasowe TVN
Biuro Prasowe Agora S.A
Szanowni Prezesi, Szanowne media.
Powinienem zacząć ten list w wielkim stylu - od swojej
życiowej historii, najlepiej z dużym akcentem ludzkiego dramatu – media
przecież kochają takie rzeczy. Ale nie zacznę. O sobie powiem tylko tyle: jestem
zwykłym, szarym obywatelem.
Celem tego listu jest tylko zwrócenie waszej uwagi, żebyście
od czasu do czasu, spojrzeli w dół. Tam daleko pod waszymi krzesłami, w
otchłani beznadziejności jesteśmy my – obywatele. Być może kiedyś też tu byliście.
Obudźcie się! Kraj
tonie, a co mądrzejsi obywatele uciekają z niego jak szczury z okrętu. Głupi
jestem, że jeszcze nie uciekam.
Jestem zmęczony. Jestem realnie zmęczony używaniem pieprzu
przez naszych polityków w każdej możliwej wypowiedzi. Jestem zmęczony wiecznym
słuchaniem o brzozach, kozach, genderach i innych. Jestem zmęczony mydleniem
oczu społeczeństwu. Ludzie – my w tym szambie żyjemy! Zróbcie coś „by żyło się lepiej”!
Czy nie to obiecywaliście? Na razie jest mi gorzej, i chyba nie tylko mi.
Od zawsze byłem przedsiębiorczy. Zawsze chciałem mieć swój
własny biznes. Ale widzę realia i mimo świetnych pomysłów nie mam swojego
biznesu, bo jeśli państwo już teraz okrada mnie z 30% mojej wypłaty to co
będzie jak będę miał swój biznes?
Czy kradzież jest karalna w Polsce? Przepraszam, nie wiem.
Ostatnio zniknęła mi pewna suma z mojego konta w OFE (a przecież to moje pieniądze) i pojawiła się w ZUS.
Więc sam już nie wiem, bo skoro to moje pieniądze to, dlaczego nie mogę
zdecydować kto ma nimi zarządzać? Czyżby nie były jednak moje…?
Podobno w wolnym kraju każdy może zapytać, a więc pytam - z
każdej wypłaty państwo ciągnie ze mnie ok. 30 %, tak? Gdzie te pieniądze są? Służba zdrowia, sprawne urzędy, proste
drogi, autostrady, nowoczesna kolej – nie tak miało być? No i oczywiście część
jest na mojej emeryturze. Przepraszam, jakiej emeryturze? Jak tak dalej pójdzie
to na pewno nie Polskiej.
Na szczęście jestem zdrowy. Nie wszyscy mają takie
szczęście. Bo ci, co nie są zdrowi - jeszcze długo nie będą.
A teraz, bo wiem, że i tak nie chciało wam się czytać tego w
całości pozwólcie, że tłustym drukiem wypunktuję:
- Proszę, aby chociaż jeden polityk wziął kredyt na 20 000zł i spróbował założyć swój własny biznes. Niech przejdzie całą ścieżkę formalną, pobiega po urzędach, pozałatwia. Niech zapłaci ZUSy, podatki i oczywiście pracownikom godziwe wynagrodzenie. A po pół roku, kiedy mimo fantastycznego pomysłu zbankrutuje, albo będzie ledwo wiązał koniec z końcem – niech usiądzie i zmieni przepisy tak, żeby zachęcić młodych ludzi do prowadzenia biznesu. Bo mimo całej mojej przedsiębiorczości, za cholerę nie chcę w tym kraju prowadzić swojego biznesu.
- Proszę, abyście skończyli w wywiadach używać pieprzniczki. Skończcie opowiadać nam o kozach i brzozach. Dlaczego nie można zaczynać konferencji od słów: „dzisiaj sejm przyjął przyjął ustawę, dzięki której osoba fizyczna zakładająca swoją firmę będzie mogła to zrobić w jednym okienku w ciągu niecałej godziny.” Albo „dzięki przyjętej dziś poprawce nowy przedsiębiorca przez pół roku będzie zwolniony z wszelkich opłat, dzięki czemu będzie mógł ocenić czy faktycznie jego pomysł na biznes, ma rację bytu”.
- Proszę, abyście podjęli próbę umówienia się na wizytę do lekarza specjalisty – oczywiście z NFZ. Zapiszcie sobie datę wykonania telefonu. Potem zapiszcie datę wizyty. A następnie zapiszczcie datę, w której teoretycznie macie zrobione już wszystkie badania i jesteście zdrowi i zastanówcie się co można zrobić, żeby to tak nie wyglądało?
Z doświadczenia wiem, że słowa kierowane do wszystkich są
traktowane jako „nie do mnie”. Więc pozwólcie, że powiem konkretnie:
1. Platformo Obywatelsko – skończcie kraść pieniądze ludzi.
Macie władzę - zacznijcie pracować. Zastanawiajcie się czy poprawki proponowane
przez opozycję na pewno warto odrzucać tylko dlatego, że proponuje je klub,
który nie jest wam zaprzyjaźniony. Może to nie są takie głupie pomysły?
2. Prawo i Sprawiedliwość – skończcie z brzozami i skończcie
bredzić. Rzucacie tanimi chwytami typu „tysiąc złotych dla każdej matki”…
podobno jesteście konserwatystami prawda? Cenicie wartości chrześcijańskie? To
zacznijcie wspierać platformę, żebyście razem dawali ludziom wędkę – a nie
rybę.
3. Ruch Palilkota – PRIORYTETY ! Zostawcie walkę z kościołem,
o równouprawnienie, o tolerancję dla homoseksualistów, o legalizację
narkotyków. Walka z kościołem nie zapełni mi talerza, nie skróci kolejki do
lekarzy. Może i składacie wnioski ważne gospodarczo, może i próbujecie coś
zmieniać – ale w mediach grzmicie tylko
o gender, kościele, homoseksualistach i marihuanie.
4. PSL – Szczerze? Od was tylko bym chciał, żebyście nie
przeszkadzali reszcie w pracy. I tak zrobicie to co platforma.
Oddajcie wszystkim przysługę – niech opozycja nie zwala winy
na rząd, a rząd na wcześniejsze rządy. Skończcie te cholerne rozliczenia kto
jest winny i zabierzcie się wreszcie do roboty. By naprawdę żyło się lepiej.
Pozdrawiam z nadzieją.
Szary Obywatel
wtorek, 11 lutego 2014
Pożycz 35 milionów.
Nie masz? Nie ma problemu, ogarnie się temat.
No i ogarnęli. Spółka Inteko (spółka córka Kolei Śląskich)
wyprowadziła z firmy 35 milionów złotych. Gdzie pieniądze są – tego nie wie
nikt. Jak to zrobiono? Bardzo prosto „W okresie zarządzania Spółką przez
p. Witolda W. od dnia 11 maja 2012 r. aż do dnia 26 sierpnia 2013 r., zawarto
szereg niekorzystnych dla Spółki umów, które ostatecznie doprowadziły do
katastrofalnej sytuacji finansowej Spółki”[i].
Gdzieś pieniądze są, ktoś sobie
dorobił. 35 milionów, oj tam oj tam.
A teraz ciekawostka. Koleje
śląskie (tak, te ładne nowoczesne pociągi) bankrutują. Strata za rok 2013
wyniesie około 60mln zł…
Boję się o miejsce w którym żyję.
Boję się, że za chwile nie będę
miał czym jeździć i po czym jeździć. Boję się żyć w kraju, gdzie jak masz
władzę – możesz wszystko.
![]() |
| Źródło: http://bi.gazeta.pl/im/dc/be/de/z14597852Q,Stacja-Lubsko--Wyjazd-jedynego-takiego-pociagu-do-.jpg |
[i]
T. Szymborski: „Platforma i koleje kolesiów” http://wpolityce.pl/artykuly/73210-platforma-i-koleje-kolesiow-czyli-co-pozostanie-jaka-kwota-zostala-wyprowadzona-z-inteko-wedlug-wstepnych-szacunkow-chodzi-az-o-35-mln-zl
Dostęp: z dnia 04.02.2014
środa, 5 lutego 2014
Czy wolno kraść?
![]() |
| źródło: http://sforum.balmora.pl/uploads/images/metin-1384637986-U23021.jpg |
No właśnie – jak to jest? Wolno – czy nie wolno?
Teoretycznie – nie wolno. Kradzież jest nie moralna ble ble
ble. Praktycznie?
Niektórym wolno – niektórym nie. Albo nazwijmy to inaczej –
nie wolno nikomu, ale nie wszyscy za kradzież odpowiedzą.
Gdybym ja – zwykły szary obywatel poszedł do banku i wyniósł
stamtąd jego zawartość – a następnie wpłacił ją do innego banku –
prawdopodobnie poszedłbym siedzieć.
Ale kiedy rząd kradnie 153 mld złotych z OFE do ZUS, to nic
się nie dzieje.
...
Mam swoją teorię na temat emerytury. Otóż emerytury nie
będzie. Zanim ja przejdę na emeryturę zostanie wprowadzonych kilka zmian (taka
moja prognoza).
1. Wiek emerytalny zostanie podniesiony jeszcze bardziej, cobym
się przypadkiem za dużo nie nachapał pieniędzy na emeryturze – skoro już jestem
taki uparty, że koniecznie jej dożyję.
2. Zus zbankrutuje. Umówmy się – już bankrutuje. Zanim to
jednak nastąpi wszystkie moje pieniądze z OFE rząd przekaże do ZUS – system
trzeba ratować. Przecież nie jest to takie trudne prawda?
3. Państwo powie „pocałuj mnie gdzieś” i będzie mi wypłacać
grzecznie 800 zł (przy pomyślnych wiatrach) emerytury „na wegetację”. O ile w
ogóle.
---
Co nam pozostaje?
Albo emigracja
Albo swój biznes
Albo trzeci filar
Ani na ZUS, ani na OFE nie ma już co liczyć.
wtorek, 4 lutego 2014
Głodny. Wk@#!%!ny. Oszukany.
No przepraszam za tytuł, ale inaczej się nie dało.
Dacie wiarę, że sprzedali mi zepsutego kebaba? Normalnie z
zepsutym mięsem !
To przecież szczyt bezczelności jest !
Chcesz sobie kupić raz na ruski rok jakiegoś fast-fooda z malutkiej
budki, nie żadnej sieciówki. Myślisz sobie, dobra wesprę małego przedsiębiorcę,
ciężko jest teraz swój biznes prowadzić. Kupujesz kebaba. I co? I kebab
niejadalny.
Fast-food w Katowicach przy ul. Zawiszy Czarnego – to
oszuści i złodzieje. Możecie mnie pozwać o zniesławienie. Wtedy osobiście do
sądu przytaszczę tego kebaba i dam sędziemu na spróbowanie.
P.S
Sanepid poinformowany.
wtorek, 28 stycznia 2014
Naendorfinowany.
![]() |
| Fot: D. |
Od kiedy zacząłem z D. grać w squash'a, chodzić na ściankę i
raz w tygodniu chodzić na SPA okazało się, że nie tylko lepiej się czuję, ale
też mniej narzekam (bo nie mam na to czasu).
A i samopoczucie znacznie mi się poprawiło.
Endorfiny czy przepis na radość?
poniedziałek, 27 stycznia 2014
KISS
Cześć.
Dzisiaj parę słów nt. funkcjonowania systemu KISS w
Katowicach, który moim zdaniem jest bardzo ciekawym
projektem realizowanym przez Urząd Miasta.
Zanim jednak o tym, serdecznie was zachęcam do głosowania na
film „Nie całkiem biała maska”, który jest realizacją wizji młodego reżysera
Mikołaja Jordana oraz startuje w konkursie firmy NIKON.
Zobaczyć film oraz oddać głos możecie TUTAJ.
Zapraszam do oglądania i głosowania.
A więc KISS. Kiss (Katowicki Informacyjny Serwis sms-owy) to
system, który generuje do subskrybentów informacje w formie SMS z wybranej
dziedziny. Przykładowo, jeśli interesuje nas sytuacja na drodze, to system
wyśle do nas sms’a jeśli będzie zator, zostanie zamknięty tunel itp.
W teorii działanie systemu wygląda następująco:
W praktyce? Przyznam – też przyzwoicie. Od 10-tego stycznia
otrzymałem 3 informacje smsowe, w tym dwie dot. bieżącej sytuacji na drodze. Nie
jest to może zawrotna ilość, ale zważywszy na to, że uczestnictwo w subskrypcji
jest bezpłatne – wystarczająca.
Jak udało mi się dowiedzieć, na 307 tysięcy mieszkańców "kilka" tysięcy korzysta z systemu KISS. System ma więc całkiem niezłą docieralność i to tylko do osób zainteresowanych - nie spamuje.
Docelowo z punktu widzenia obywatela – chciałbym aby projekt
się rozwijał, żeby informacji było więcej, były zintegrowane z KZK GOP i
Tramwaje Śląskie S.A. Na razie – chodź nie przepadam za obecną władzą Katowic –
przyznaję, że akurat ta rzecz wyszła im naprawdę przyzwoicie.
czwartek, 9 stycznia 2014
Czy twoja firma jest bezpieczna?
Tak. To ja ;)
Materiał filmowy zrealizowany został w całości przez 3MK Studio.
Studio rewelacyjnie wywiązało się ze swojej pracy i absolutnie je polecam - zachęcam też do polubienia ich na "fejsiku" ;)
Możecie to uczynić klikając tu:
A nawiązując do tytułu - Czy twoja firma jest bezpieczna? - Prawdopodobnie - nie jest. Dlaczego? Bo większość właścicieli firm nie dba o kapitał intelektualny swojego przedsiębiorstwa…[1]
Od czasu do czasu angażuję się w różne akcje / kampanie społecznościowe. Najczęściej poprzez częściowe promowanie moją osobą, reklamę na blogu, czy np. składanie i podpisywanie petycji w różnych ważnych dla mnie sprawach.
Tym razem zainteresowała mnie problematyka związana z danymi osobowymi. Wielu z was nie zdaje sobie sprawy ze skali zjawiska jakim jest brak należytej dbałości o własną osobę. Specjalnie się tym nie przejmujecie, a przecież dane osobowe to informacja bardzo cenna.
Taki przykład: twoje dane wyciekają z banku i dostają się w niepowołane ręce. A następnego dnia stan konta wynosi – 100.000 zł, bo ktoś się zapożyczył na twoje konto…
Znam przypadki, gdzie ludzie ni stąd ni zowąd dowiadują się, że mają na siebie zarejestrowane umowy u operatorów telefoni komórkowej, bo nie martwili się specjalnie gdzie zostawiają swoje dane, podawali je "byle komu i byle gdzie". O milionach telemarketerów bombardujących ich telefon nie wspomnę.
Kevin Mitnick, najsłynniejszy chyba haker na świecie powiedział kiedyś „łamałem ludzi, nie hasła”. W swojej książce opisywał jak wyciągał dane osobowe od ludzi i je wykorzystywał.
Biznesowo – ochrona danych osobowych powinna być priorytetem każdej firmy, bo stanowi jej ogromny potencjał. Firma bez potencjału, bez dobrych zabezpieczeń swoich danych to firma, która plajtuje. W trybie natychmiastowym praktycznie.
Wszystkich zainteresowanych pogłębieniem tego tematu zapraszam do odwiedzenia TEJ strony.
Podsumowując.
Drogi czytelniku!
Przemyśl temat ochrony danych osobowych zanim będzie za późno.
Drogi czytelniku!
Przemyśl temat ochrony danych osobowych zanim będzie za późno.
[1]
http://biznes.interia.pl/firma/news/polscy-przedsiebiorcy-nie-chronia-i-nie-szyfruja-danych,1971179,1852
środa, 8 stycznia 2014
Dziesięć mniej.
Jakiś czas temu widziałem w telewizję kampanię pod tytułem „Dziesięć
mniej - ratuje życie”, mówiącą o tym, aby w mieście nie przekraczać prędkości
50km na godzinę. Reklama ta skłoniła mnie do poszukiwania informacji na ten
temat, a także przeglądania innych podobnych kampanii.
W sieci znalazłem wiele negatywnych opinii na temat tego spotu, główne opinie skupiają się na tym, że kierowcy atakują kampanię, ponieważ trafia ona w nich, a to piesi są winni.
I tak sobie myślę - czy na prawdę trzeba zwalać winę na kogoś innego jak ginie człowiek? Zamiast zrozumieć, że te 10 mniej na prawdę może uratować życie prościej jest powiedzieć "e tam, to niczego nie zmieni jak mi ktoś pod koła wskoczy, więc i tak będę jeździł szybciej", ale z tych wszystkich komentarzy jest tylko jeden plus. Ktoś to obejrzał i w jakiś sposób może to do niego dotrze.
I tak sobie myślę - czy na prawdę trzeba zwalać winę na kogoś innego jak ginie człowiek? Zamiast zrozumieć, że te 10 mniej na prawdę może uratować życie prościej jest powiedzieć "e tam, to niczego nie zmieni jak mi ktoś pod koła wskoczy, więc i tak będę jeździł szybciej", ale z tych wszystkich komentarzy jest tylko jeden plus. Ktoś to obejrzał i w jakiś sposób może to do niego dotrze.
Szczerze? Niewiele jest reklam, które mają na mnie jakiś wpływ. A ta do mnie trafia. Mimo, że czasem jeżdżę za szybko,
zwłaszcza po mieście – w jakimś stopniu ta kampania zadziałała na mnie tak jak
powinna, bo przynajmniej zacząłem się nad tym zastanawiać.
Anegdotka. Kilka dni temu wracałem do domu. Sam, w nocy. Drogi puste - przyjemnie się jedzie. Kiedy wjechałem na swoją ulicę, przekraczając prędkość właśnie o te nieszczęsne 10 km, coś mnie tknęło, że może by zwolnić. Ot tak po prostu. I zwolniłem. Parę sekund później, ubrany na czarno pijaczyna wytoczył mi się pod koła. Nawet jadąc 20 km/h bym go nie zauważył. Ale jadąc "dziesięć mniej" zdążyłem wyhamować.
Czy to był przypadek? Czy to było przeczucie? Cokolwiek to było uratowało temu człowiekowi życie.
Anegdotka. Kilka dni temu wracałem do domu. Sam, w nocy. Drogi puste - przyjemnie się jedzie. Kiedy wjechałem na swoją ulicę, przekraczając prędkość właśnie o te nieszczęsne 10 km, coś mnie tknęło, że może by zwolnić. Ot tak po prostu. I zwolniłem. Parę sekund później, ubrany na czarno pijaczyna wytoczył mi się pod koła. Nawet jadąc 20 km/h bym go nie zauważył. Ale jadąc "dziesięć mniej" zdążyłem wyhamować.
Czy to był przypadek? Czy to było przeczucie? Cokolwiek to było uratowało temu człowiekowi życie.
Niżej macie dwa filmy, zagraniczne. Na prawdę - warto zobaczyć.
niedziela, 5 stycznia 2014
Prowadzę – jestem trzeźwy.
Wiele się ostatnio mówi – i pisze – o trzeźwości kierowców.
A raczej jej braku. Zaczęło się, jak wiadomo od nowego roku kiedy to
pijany morderca siedzący za kierownicą swojej beemki zakończył życie 6 osób.
Jak to zwykle bywa pierwsi odezwali się politycy – "chcemy zwiększenia
kar dla kierowców" itd. Tymczasem zwiększenie kar raczej nie wiele pomoże. Wszak za prowadzenie pod wpływem alkoholu grozi kara pozbawienia wolności do lat dwóch, a za zabicie kogoś prowadząc samochód pod wpływem alkoholu do lat dwunastu...
Problem pierwszy – chyba najważniejszy - WYCHOWANIE. Niewłaściwe niestety. Nie czarujmy się – przykład idzie z góry ! Jak tata po pijaku jeździł to i synek będzie jeździł... Jak kolega jeździ i nic mu nie ma, to i ja pojeżdżę... itd. Ale skoro już o „górze” mowa, może kilka przykładów z samego szczytu…?
Problem pierwszy – chyba najważniejszy - WYCHOWANIE. Niewłaściwe niestety. Nie czarujmy się – przykład idzie z góry ! Jak tata po pijaku jeździł to i synek będzie jeździł... Jak kolega jeździ i nic mu nie ma, to i ja pojeżdżę... itd. Ale skoro już o „górze” mowa, może kilka przykładów z samego szczytu…?
Nominowani w kategorii „potencjalny morderca” :
- Sergiusz Plewa, SLD - W 2003 roku po pijanemu nie wyhamował i spowodował kolizję czterech samochodów. Polityk miał 1,2 promila alkoholu w wydychanym powietrzu.
- Józef Żywiec, Samoobrona - 2,6
promila we krwii, zginął w 2003 roku w wypadku samochodowym.
- Janusz Wójcik, Samoobrona - 1,3
promila we krwi, prowadził samochód w 2006 roku
- Ryszard Kaczyński, PiS - 1,5
promila we krwi, wjechał w płot prywatnej posesji w 2006 roku[1]
Przykładów można by mnożyć.
Problem drugi. Podejście do sprawy samych kierowców. Wielu z nich, niektórych znam osobiście wyznaje zasadę: „Jadę tak, żeby nie złapali. Rozumiesz? Ja po pijaku lepiej prowadzę, bo jadę ostrożnie, żeby mnie policja nie capnęła. A po zielsku to już w ogóle mega pewnie się czuję, zresztą pały nie wożą ze sobą narko-testów.” I niestety na nic zwracanie uwagi, protesty. Nie pomaga nawet moje stanowcze zdanie „sorry nie jadę z Tobą”. Po prostu ludziom się wydaje, że prowadzą lepiej "na gazie" i już. Niestety wygląda to nieco inaczej…
Kilka informacji o prowadzeniu pojazdu pod wpływem:
Problem drugi. Podejście do sprawy samych kierowców. Wielu z nich, niektórych znam osobiście wyznaje zasadę: „Jadę tak, żeby nie złapali. Rozumiesz? Ja po pijaku lepiej prowadzę, bo jadę ostrożnie, żeby mnie policja nie capnęła. A po zielsku to już w ogóle mega pewnie się czuję, zresztą pały nie wożą ze sobą narko-testów.” I niestety na nic zwracanie uwagi, protesty. Nie pomaga nawet moje stanowcze zdanie „sorry nie jadę z Tobą”. Po prostu ludziom się wydaje, że prowadzą lepiej "na gazie" i już. Niestety wygląda to nieco inaczej…
Kilka informacji o prowadzeniu pojazdu pod wpływem:
- Czas reakcji znacząco się wydłuża. Każdy kto raz w życiu
wdał się w bójkę z osobą pod wpływem alkoholu wie jak bardzo.
- Alkohol ogranicza pole widzenia. Na trzeźwo jesteśmy w
stanie objąć wzrokiem kąt 180 stopni, pod wpływem alkoholu kąt zmniejsza się.
- Nastepuje błędna ocena odległości i szybkości, a także pogarsza się koordynacja ruchowa. [2]
Problem Trzeci. Szybkie rekcje w wymierzaniu kar. A raczej ich brak. Polski wymiar sprawiedliwości to mit. Przykro mi to mówić ale tak jest. Pijesz. Łapią cię. Czekasz 2 lata na wyrok, dostajesz zawiasy. Czego się nauczyłeś? Po złapaniu na przestępstwie masz jeszcze dwa lata luzu, a potem w sumie i tak niewiele się zmienia. Ale to temat na inną notkę.
Na szczęście powstają akcje promujące jazdę w trzeźwości.
Może to otworzy trochę oczy kierowcom? Jedną z takich akcji jest „Prowadzę –Jestem Trzeźwy”, którego fan page na facebook’u możecie polubić klikając w
przycisk niżej:
Do czego oczywiście was zachęcam.
Na zakończenie jeszcze filmik znaleziony w sieci.
A jeśli to Cię nie przekonało, musisz uwierzyć mi na słowo, że prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu może skończyć się dla Ciebie lub twoich bliskich tak:
![]() |
| Źródło: http://lastinn.info/archiwum-sesji-rpg-z-dzialu-horror/13447-cos-poszlo-nie-tak.html |
[1] Zob. J.Palikot:
Najciemniej pod latarnią. Dostępne z:
http://januszpalikot.natemat.pl/87421,najciemniej-pod-latarnia
Odczyt z dnia: 05.01.2014
[2] Zob. G.Lewandowska-Piech: Jazda po Alkoholu. Dostępne z:
http://piwowarka.pl/index.php/smaki-piwa/po-ilu-wypitych-piwach-moemy-prowadzi-samochod/69-jazda-po-alkoholu.html
Odczyt z dnia: 05.01.2014
czwartek, 19 grudnia 2013
O rowerach po raz trzeci, ostatni.
DO: Radni Miasta Katowice
DW: Prezydent Miasta Katowice
OD: Zaniepokojony Obywatel
Ja was nie rozliczam, moi urzędnicy. Ja proszę. Na
rozliczenia przyjdzie czas. Jesteście radnymi miasta w którym żyję i tym
miastem rządzicie. Jesteście moimi urzędnikami, nawet jeśli na was nie
głosowałem, nawet jeśli nie chcecie nimi być.
Nie zasłaniajcie się brakiem czasu. Nie zasłaniajcie się
niewiedzą. Jak nie wiecie – pytajcie. Jak wiecie, róbcie swoje.
Chciałbym móc powiedzieć:
Warto zainwestować w Katowice.
Na razie nie mogę.
4 punkty dzielą was do otwarcia drzwi na rowerowe Katowice:
1. Myślcie. Tak po prostu, trzeba myśleć. Trzeba myśleć
podczas budowania czy remontu dróg, że może po tej drodze poza waszymi beemkami
będzie też chciał jeździć rowerzysta. Może warto przy okazji zrobić pas dla
rowerów, osobny pas dla autobusu? Budowa (remont) dróg w Katowicach to wydatki
kilku milionów złotych. Czy warto wydawać tyle pieniędzy, żeby za kilka lat
budować te drogi jeszcze raz, bo „zapomniało się” uwzględnić drogi dla rowerów
w remontowanym odcinku?
2. Przyjmijcie politykę rowerową. Tak po prostu. Wystarczy
spotkać się i zagłosować. Do diabła, przecież ten dokument jest już gotowy !
3. Powołajcie Oficera Rowerowego i udzielcie mu niezbędnych
kompetencji. To nie dużo. A dzięki temu będzie ktoś, kto wreszcie będzie mógł
realnie zająć się tematem rowerów.
4. Konsultujcie się z środowiskami zainteresowanymi. „Jak
nie wiesz – zapytaj!”.
Szkoda, że doprowadziliście do sytuacji, w której obywatel,
myśląc o urzędzie ma przed oczami taki obrazek:
![]() |
źródło: http://kaczoland.pl/wrzuta/1666/jak-pracuje-urzednik-panstwowy
|
środa, 18 grudnia 2013
Szkoda roweru – czyli o tym jak urzędnicy z limuzynami nie lubią jeździć rowerami.
Gdyby lubili – zmienialiby miasto aby można
było po nim jeździć.
Kiedy zabierałem się za „sprawę rowerów” czyli realizację
moich marzeń o Katowicach jako mieście przyjaznym rowerzystom, ekologicznym,
bez dziurawych dróg – nie zdawałem sobie sprawy jak daleko temat jest już w
toku. Więcej o tym jak widziałbym przyszłość Katowic możecie przeczytać TU.
W Katowicach istnieje „Społecznościowa platforma dla osób
chcących razem opracować założenia polityki rowerowej dla Katowic” – Rowerowe Katowice.
Nazwijmy ich umownie Stowarzyszenie Rowerzystów.
Stowarzyszenie te aktywnie drąży temat w urzędzie miasta i podzieliło się ze mną swoją wiedzą w tym temacie, za co serdecznie dziękuję.
A teraz co udało mi się ustalić.
Aby Katowice stały się miastem przyjaznym rowerzystom musi
powstać „Polityka Rowerowa”, która określi w jakim kierunku miasto będzie szło
w tym temacie. Polityka zakłada powołanie „Oficera Rowerowego”, który będzie
bezpośrednio odpowiedzialny za wdrażanie polityki w mieście. Taki Oficer to
osoba, która w urzędzie miasta będzie „dociskać” odpowiednie wydziały urzędu,
aby realizując swoje projekty uwzględniały rowerzystów.
Przykład:
Obecnie wydział dróg i mostów planując nową drogę może „mieć
gdzieś” ścieżki rowerowe. Gdyby w mieście istniał Oficer Rowerowy, każda nowa
droga zawierałaby ścieżkę rowerową, bo taka mogłaby być polityka rowerowa w
Katowicach.
Oficer mógłby znaleźć środki na budowę wypożyczalni rowerów, miałby bezpośredni wpływ na funkcjonowanie takiej wypożyczalni, na miejsca w
których by powstawały, na ścieżki rowerowe itp.
Słowem – pierwszy krok do tego, aby w mieście było
lepiej – to przyjęcie polityki rowerowej i powołanie oficera rowerowego. Dalej
jest to kwestia tego jak dużą siłą przebicia oficer rowerowy by dysponował i
jak obszerną wiedzę w tym temacie by miał. Ideałem byłoby, gdyby oficer
regularnie kontaktował się z stowarzyszeniami rowerowymi, którym temat jest
najbliższy.
A teraz trochę o sytuacji bieżącej.
Polityka rowerowa w mieście Katowice jest. To znaczy jest
napisana. Po wielu latach urzędnicy napisali wstępną politykę rowerową
konsultując się przy tym z stowarzyszeniem rowerowym. Niestety dokument ten nie
został jeszcze przyjęty przez radnych, którzy twierdzą, że potrzebują więcej
czasu i wymigują się na wszelkie sposoby aby ją zaakceptować. Sprawa ciągnie
się od września 2012 roku i wisi w powietrzu.
Co zatem należy zrobić?
- Wywrzeć nacisk na urzędników urzędu miasta aby wzięli się do pracy. (jeszcze nie wiem jak)
- Nawiązać porozumienie z oficerem rowerowym miasta Katowice (jak taki będzie) aby solidnie się przykładał, nadzorować postępy. (kontrolować pracę urzędnika)
- Rozwijać świadomość społeczną, aby ludzie chcieli z samochodów przesiąść się na rowery.
I przy odrobinie szczęścia, wsparcia stowarzyszenia rowerowego i chęci zmian za kilka lat być może po Katowicach będzie można jeździć rowerem tak jak we Wrocławiu.
![]() |
| Źródło: http://rozrywka.dziennik.pl/telewizja/galeria/373669,3,kozuchowska-nie-wystapi-w-x-factor-dlaczego-zrezygnowala-galeria-zdjec.html |
poniedziałek, 16 grudnia 2013
Rowerem Bliżej.
15.12.2023
Drogi Pamiętniku ;)
Dziś mija 10 lat, od kiedy postanowiłem, że chcę coś
zmienić. Mija 10 lat…
Jak wygląda rzeczywistość?
Wypożyczalni rowerów miejskich w Katowicach jest około 50,
więc w najbliżej położonym mnie punkcie wypożyczam rower. Jadę sobie wesoło do centrum, do pracy.
Kawał drogi, ale przecież są dobre trasy rowerowe, wydzielone z ulicy a nie z
chodnika, bez dziur. Mijam kilku innych rowerzystów, którzy jak co dzień też
jadą do pracy rowerem. Kilku rolkarzy mknie na najbliższy skate-park.
W drodze dopadają mnie wspomnienia. Przypominam sobie stare
lata… jak w mieście nie było wypożyczalni ani tras… te korki, te dziury w
drogach, płatna komunikacja miejska. Tragedia !
Jak to się właściwie wszystko zaczęło, że teraz jest tak dobrze
jak jest?
Punktem zwrotnym były wybory w 2014 roku, kiedy to ktoś
wreszcie postanowił zabrać się za to wiecznie zakorkowane i rozkopane miasto.
Wtedy dopiero coś pękło, coś zaczęło się
zmieniać.
Nowy prezydent zaczął od komunikacji z miastami
zewnętrznymi, od dialogu z prezydentami innych miast.
Dzięki temu dowiedział się, że:
- W Wrocławiu w roku 2013 funkcjonowało 35 punktów wypożyczenia rowerów, całkowicie zautomatyzowanych z ponad 200 rowerami do wypożyczenia. Zyski z wypożyczalni czerpie miasto, inwestując pieniądze w kolejne wypożyczalnie i rowery.
- W Krakowie w roku 2013 funkcjonowało 15 stacji wypożyczenia rowerów, w których można wypożyczyć 120 rowerów.
- W Katowicach w roku 2013 „funkcjonowały” 3 wypożyczalnie, z nieznaną liczbą rowerów.
- Tematyką rowerów w poszczególnych miastach zajmują się Oficerowie Rowerowi, których powołanie zaleca Komisja Europejska (Zielona Księga "W kierunku nowej kultury mobilności w mieście". KOM(2007)551 z 25.9.2007). Dbają oni o rozwój wypożyczalni, tras i koordynują cały projekt.
- W Katowicach tematyką rowerową zajmuje się Instytut Kultury: Miasto Ogrodów. Instytut „sam nie wie, dlaczego się tym zajmuje, prawdopodobnie dlatego, że nikt inny nie chciał.”
- W ciągu zaledwie kilku lat od rozpoczęcia projektu w Wrocławiu widać znaczący wzrost rowerzystów w mieście.
A tutaj informacja z sytuacją pod koniec roku 2013:
MIASTO
|
ILOŚĆ DRÓG ROWEROWYCH
W 2013
|
PLANY NA 2014
|
Wrocław
|
205 km
|
+ 10 km
|
Kraków
|
145 km
|
+ 5 km
|
Katowice
|
110 km
|
+ 0 km
|
Co było dalej?
- Zainwestowano w trasy rowerowe i system wypożyczalni.
- Wprowadzono bezpłatną komunikacje miejską.
- Naprawiono drogi i chodniki.
- Rozbudowano skate-parki.
Dziś mamy 15.12.2023, dojechałem już do pracy. Cieszę się,
że w ciągu 10 lat tak wiele udało się zmienić, że Katowice realnie konkurują z
Wrocławiem czy Krakowem. Cieszę się, że mieszkam w Katowicach.
Po lewej "Katowice po apokalipsie" Fot. Jakub Kowalczyk
Po prawej "Wrocław, dworzec główny" Fot. Jednozgloskowiec
|
A potem się obudziłem.
Notka powstała w oparciu o rozmowy telefoniczne prowadzone z
:
- Urząd Miasta Katowice - Wydział Główny.
- Urząd Miasta Katowice - Wydział Budynków i Dróg
- Urząd Miasta Katowice - Wydział Rozwoju Miasta
- Urząd Miasta Katowice - Wydział Planowania Inwestycyjnego
- Instytut Kultury „Miasto Ogrodów” w Katowicach
- Miejski zarząd dróg i mostów w Katowicach
- Urząd Miasta Wrocław -Oficer Rowerowy
- Rzecznik Prasowy firmy "Nextbike"
Za udzielenie informacji serdecznie dziękuję.
wtorek, 26 listopada 2013
Marzenia komunikacyjne.
Dzwoniła mama. Synku, przyjedziesz na obiad?
Wychodzę z domu. 5 minut rowerem na przystanek tramwajowy,
to nie problem. Tramwaj przyjeżdża punktualnie.
Jest ładny, nowoczesny, w
środku nie śmierdzi, a kierowca się uśmiecha. Rower stoi grzecznie w miejscu do
tego przeznaczonym. Z głośników leci muzyka, mili ludzie siedzą obok mnie i
zagadują wesoło.
Bilet kosztuje złotówkę, taką symboliczną, bo podróż dłuższa,
resztę dopłaca miasto, które dba o to, żeby było mniej korków na drogach, żeby
było mniej spalin. Miasto dba o ekologię, prawda?
Z tramwaju wysiadam w budynku. Ten budynek to
supernowoczesne centrum komunikacji, gdzie znajduje się również galeria
katowicka. Przed moimi oczami są dwie tabliczki – w lewo na pociąg – w prawo na
autobus. Zarówno jedno jak i drugie odjeżdża z tego samego miejsca, zarówno
jedno jak i drugie pozwala mi zabrać w podróż mój ukochany rower.
Wybieram
pociąg. Jest ciepło, ładnie. Jest bezpiecznie, bo – nazwijmy to umownie –
dworzec – jest nafaszerowany monitoringiem. Owszem, miliony oczu non stop
patrzą na to co robię, ale co z tego, jeśli dzięki temu mogę czuć się
bezpieczny?
Przyjeżdża pociąg. Wszystko zgrane jest tak, żebym nie
musiał czekać zbyt długo. Pociąg nowoczesny, równie wygodny jak tramwaj, równie
ekologiczny i szybki. Nie płacę za bilet, przecież już jeden mam. 20 minut,
tyle trwa dojazd z Katowic do Kobióra (za tychami). Po wyjściu wsiadam na
rower. Powietrze jest czyste, nie ma spalin. Drogi nie są dziurawe, bo ludzie
jeżdża komunikacją albo rowerami – to przecież się opłaca.
Cześć mamo, już jestem.
Marzenia? Owszem. Ale może kiedyś je spełnię.
![]() |
| Znalezione w sieci: Z życia nowoczesnej Europy. |
Subskrybuj:
Posty (Atom)









